Ekstraklasa 21/22 – podsumowanie #11 kolejka

Po pierwszej porażce w sezonie piłkarze Śląska Wrocław podejmowali u siebie Raków Częstochowa.  Do ekipy Częstochowian wrócił po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją Ben Lederman, a do bramki wrócił Kovacević. Pierwsza połowa bez fajerwerków, obydwa zespoły strzelanie rozpoczęły dopiero po zmianie stron. Na prowadzenie wyszedł Raków, za sprawą Gutkovskisa w 63 minucie meczu. Zaledwie 5 minut później na 2:0 podwyższył niezawodny Ivi Lopez wykańczając akcję sam na sam ze Szromikiem. Już kilka minut później i gospodarze złapali kontakt zdobywając bramkę na 1:2. Po zamieszaniu w polu karnym najprzytomniej zachował się Praszelik trafiając w okienko bramki gości. Więcej goli w tym meczu nie padło i druga porażka w sezonie Śląska stała się faktem, zaś Raków plasuje się już na 3 miejscu w tabeli. 

Bardzo ciekawy mecz oglądaliśmy w Mielcu gdzie Stal podejmowała Zagłębie Lubin. Pierwszy skuteczny cios wyprowadzili gospodarze za sprawą celnej główki Mateusza Maka. Zagłębie odpowiedziało w 21 minucie kiedy to wspaniałym uderzeniem z okolic pola karnego popisał się Erik Daniel. Goście jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie, nieszczęśliwa interwencja Getingera, który skierował piłkę do własnej siatki. Tu po przerwie gospodarze rzucili się do odrabiania strat, w 52 minucie Tomasiewicz skutecznie wykorzystał jedenastkę. 63 minuta i było 3:2 dla miejscowych. Po raz kolejny w tym meczu skutecznością popisał się Mateusz Mak. Na 4:2 podwyższył Flis wykańczając głową dośrodkowanie z rzutu rożnego. Stal mogła wygrać jeszcze bardziej okazale, jednak w 83 minucie jedenastki nie wykorzystał Fabian Piasecki. Dla Stali to już 4 zwycięstwo, które pozwoliło wyprzedzić w tabeli Zagłębie Lubin. 

Termalica stanęła przed trudnym zadaniem i podejmowałą u siebie rozpędzoną Lechię Gdańsk. Goście mocno rozpoczęli spotkanie, zdobyli nawet gola, jednak po weryfikacji VAR został on anulowany. Do przerwy bez goli, jednak 10 minut po wznowieniu gry Lechia w ciągu minuty wyprowadziła dwa szybkie ciosy, które rozstrzygnęły mecz na jej korzyść. Najpierw celnie uderzył Flavio Paixao. Po chwili niemal kopia akcji sprzed minuty, znów zagranie z prawej części boiska, które celnie wykończył Conrado. Termalica próbowała zdobyć choćby gola kontaktowego, ale nie udała im się ta sztuka i wynikiem 0:2 zakończyło się to spotkanie. W Niecieczy bez niespodzianki. 

W Zabrzu Górnik mierzył się z Wisłą Kraków. Od początku spotkania aktywne w ofensywie były obydwa zespoły, szczególnie żałować może Górnik, który nie wykorzystał żadnej z dobrych szans pod bramką młodego Mikołaja Biegańskiego. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i w 49 minucie to Wisła wyszła na prowadzenie. Skutecznym uderzeniem popisał się Michal Frydrych, piłka odbiła się jeszcze rykoszetem i wpadła do bramki strzeżonej przez Sandomierskiego. Gospodarze mogli wyrównać za sprawą Podolskiego, jednak były znakomity reprezentant Niemiec nie był tego dnia skuteczny w polu karnym. Podolski wciąż czeka na pierwszego gola w Ekstraklasie. Górnik ostatecznie uległ u siebie z Krakowską Wisłą 0:1. 

Małą niespodzianką nazwałbym końcowy wynik w meczu Wisły Płock z Pogonią Szczecin. Pierwsza połowa dość nudna z obydwu stron, pierwszy i jedyny gol w tym spotkaniu padł w 57 minucie. Po dośrodkowaniu z lewej strony przez Piotra Tomasika najprzytomniej w polu karnym zachował się Damian Warchoł. Dla Warchoła to już piąty ligowy gol w tym sezonie, czym udowadnia swoją wartość dla drużyny i stawiającego na niego trenera Macieja Bartoszka. Tuż przed końcem spotkania czerwoną kartką ukarany został obrońca gospodarzy Jakub Rzeźniczak. Więcej goli w tym meczuy nie padło i Wisła pokonałą u siebie Pogoń 1:0.

Jak tlenu punktów potrzebuje Górnik Łęczna. Tym razem do Łęcznej przyjechał Piast Gliwice i oczywistym było, kto stawiany był w roli faworyta tego spotkania. Początek meczu jak najbardziej potwierdzał, że to Piast powinien być stroną przeważającą w tym meczu. Już w 3 minucie meczu piłkę z bliskiej odległości do siatki wpakował Patryk Sokołowski. Początek doliczonego czasu I połowy, dośrodkowanie z lewej strony Leandro i celną główką popisał się Bartosz Śpiączka. Gol do szatni i gospodarze wyrównują stan meczu. Ciekawostką jest fakt, że Śpiączka z 6 golami jest najskuteczniejszym Polakiem w lidze. W końcówce meczu Łęcznianie mogli nawet wyjść na prowadzenie, jednak Michał Mak przegrał w sytuacji sam na sam z bramkarzem Piasta Plachem. Górnik Łęczna ostatecznie zremisował z Piastem 1:1 i zdobył cenny jeden punkt. 

Ligowy klasyk mogliśmy oglądać w tej kolejce w Warszawie gdzie w hicie tej rundy Legia podejmowała lidera tabeli Lecha Poznań. Spotkanie miało wyrównany przebieg ze wskazaniem jednak na będących w bardzo dobrej dyspozycji w tym sezonie piłkarzy “Kolejorza”. Legia w I połowie zdobyła nawet bramkę, jednak po weryfikacji okazało się, że przy strzale ręką pomagał sobie Artur Jędrzejczyk. W zespole gości niezwykle aktywny na skrzydle był Iworyjczyk Adriel Ba Loua, którego jedno z uderzeń obiło słupek bramki strzeżonej przez Tobiasza. Legioniści nie chcieli być dłużni, jednak tylko w poprzeczkę z rzutu wolnego uderzał Josue. Tuż po przerwie doskonałą okazję do wyprowadzenia Legionistów na prowadzenie miał Emreli jednak z bliskiej odległości fatalnie przestrzelił. Wreszcie nadeszła 54 minuta spotkania. Rzut wolny z głębi pola wykonywali goście, dorzucenie piłki na drugi słupek przez Rebocho i idealnie w polu karnym odnalazł się Ishak trafiając na 1:0 dla Lecha. Końcówka spotkania to świetna okazja dla Lecha na podwyższenie wyniku, jednak z rzutu karnego nie trafił strzelec jedynego jak się okazało gola w tym meczu Ishak. Kolejna ligowa porażka Legii, która znajduje się tuż nad strefą spadkową. W mediach przebąkuje się o możliwości zmiany na stanowisku trenera, jednak MIchniewicz ma mocne karty w postaci dobrych występów w pucharach. Lech natomiast umacnia się na pozycji lidera Ekstraklasy. 

W Białymstoku Jagiellonia mierzyła się z beniaminkiem Radomiakiem Radom. Gospodarze w 25 minucie objęli prowadzenie za sprawą Fedora Cernycha. Niedługo po tej sytuacji Radomianom udało się wyrównać. Weryfikacja VAR wskazała, że ręką w polu karnym zagrał Jesus Imaz i sędzia wskazał na wapno. Skutecznym egzekutorem okazał się Karol Angielski i mieliśmy wyrównanie. Później niestety niewiele działo się na boisku i obie drużyny podzieliły się punktami. 

Wyraźnie zwyżkująca Cracovia gościła na własnym boisku będącą w pogłębiającym się kryzysie Wartę Poznań. W I połowie to gospodarze przeważali, swoich szans nie wykorzystali jednak van Amersfort oraz Hanca. Co się odwlecze to nie uciecze, i tak też się stało w 58 minucie. Mocne uderzenie Michała Rakoczego i Adrian Lis był bez szans. Krakowianom udało się podwyższyć wynik za sprawą rezerwowego Jakuba Myszora. Warto odnotować, że zwycięstwo zapewnili Cracovii dwaj piłkarze o statusie młodzieżowca. Podopieczni Michała Probierza są już na 6 miejscu w tabeli, zaś Warta zadomowiła się w strefie spadkowej. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *