Ekstraklasa 21/22 – podsumowanie #12 kolejka

Za nami bardzo ciekawa 12 kolejka Ekstraklasy. Działo się wiele, pracę jak już wiemy stracił trener mistrzów Polski, Czesław Michniewicz. Zapraszam do omówienia poszczególnych spotkań minionej kolejki. 

Zacznijmy więc od starcia, które stało się pokłosiem najważniejszego wydarzenia kolejki. W Gliwicach Piast mierzył się z pogrążoną w kryzysie Legią Warszawa. Trener Michniewicz zabrał ze sobą jedynie 16 piłkarzy, w zespole utworzyły się obozy, a także tzw. “grupa imprezowa”. W ten sposób trener chciał ukarać część piłkarzy za niesubordynację. Wracając do meczu – jak pech to pech. Na początku spotkania niebywałym pudłem “popisał się” Emreli dwukrotnie w tej samej akcji uderzając w słupek. Szansy nie wykorzystała Legia, co skwapliwie wykorzystali gospodarze i w 10 minucie spotkania Alberto Toril wyprowadził Piasta na prowadzenie, pewnie pokonując Tobiasza w sytuacji sam na sam. Nie minęło 5 minut i ten sam zawodnik podwyższył na 2:0. Legii udało się zdobyć kontaktowego gola w 21 minucie za sprawą Ernesta Muciego. Legioniści starali się doprowadzić do remisu, byli jednak bardzo nieskuteczni. W II połowie kolejny cios wyprowadzili piłkarze Fornalika. Dośrodkowanie z prawej części boiska głową na bramkę po raz trzeci zamienił Toril. Świetny mecz i hattrick Hiszpana. Wynik na 4:1 po zamieszaniu pod bramką Legii ustalił  rezerwowy Stolijković. Z przebiegu gry można oczywiście stwierdzić, że porażka Legii była zbyt wysoka, jak się okazało był to gwóźdź do trumny dla trenera Michniewicza. Porażka już siódma w tym sezonie przelała czarę goryczy i włodarze mistrza Polski zdecydowali się na zmianę na stanowisku trenera. Szansę otrzymał dotychczasowy trener rezerw Marek Gołębiewski. Czasu na przygotowanie zespołu nie ma wiele, gdyż już w czwartek ważne spotkanie Pucharu Polski ze Świtem Skolwin. 

W opozycji do Legii świetną formę prezentuje wciąż Lech Poznań. Lech, który był jednoznacznym faworytem przed potyczką z Wisłą Płock. “Nafciarze” w tym sezonie nie ugrali na wyjeździe ani jednego punktu i nie inaczej było w piątek. W 14 minucie po rzucie rożnym strzelanie rozpoczął Salamon, pokonując celną główką Kamińskiego. Niespodziewanie i bardzo szybko odpowiedzieli goście, wyrównującego gola zdobył Lagator. Później jednak to gospodarze zdominowali ten mecz, czego dowodem były jeszcze 3 zdobyte gole. Na prowadzenie wyprowadził Lechitów niewiele ostatnio grający Radosław Murawski. W 77 minucie na 3:1 podwyższył Jakub Kamiński, a wynik ustalił wchodzący z ławki Amaral. Lech pokonuje pewnie Wisłę Płock 4:1 i pewnie zasiada na fotelu lidera Ekstraklasy.   

W sobotnie popołudnie w Szczecinie Pogoń podejmowała Jagiellonię Białystok. Od początku wyraźnie nakreśliła się przewaga gospodarzy, którzy w tym sezonie na własnym boisku jeszcze nie przegrali. I w 24 minucie przewaga gospodarzy została udokumentowana golem, którego autorem został młody Maciej Żurawski. Dość niespodziewanie goście doprowadzili do remisu, strzelcem gola Fedor Cernych. Przy tej akcji nie popisał się zbytnio Dante Stipica, zbyt krótko wybijając piłkę z własnej 16-stki. Wszyscy czekający na przebłysk formy Kamila Grosickiego mogli odetchnąć z ulgą – wreszcie oto w 41 minucie były(?) reprezentant Polski umieścił piłkę w siatce. Premierowe trafienie Grosickiego w tym sezonie, niestety odniósł on uraz w tejże akcji i musiał opuścić plac gry. II połowa meczu i Pogoń nie zamierzała się zatrzymywać, na 3:1 pewnie podwyższył Kowalczyk. Wspomniany przeze mnie wcześniej bramkarz Pogoni Stipica odkupił swoje winy w 61 minucie, kiedy to w pięknym stylu wybronił rzut karny egzekwowany przez Jesusa Imaza. W 78 minucie wynik na 4:1 ustalił Luka Zahović, który w tym meczu miał jeszcze 2 asysty Wreszcie dobry mecz Słoweńca, wreszcie gol Grosickiego, dla którego ze względu na odniesiony uraz był to słodko-gorzki mecz.

I tak jak przewidywałem skończyła się zwycięska passa Lechii Gdańsk. Piłkarze trenera Tomasza Kaczmarka na własnym stadionie mierzyli się z Górnikiem Zabrze. Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla gospodarzy, po przejęciu piłki w środku pola i składnej akcji zespołu świetnym wykończeniem pod bramką Sandomierskiego popisał się Łukasz Zwoliński. Z biegiem czasu to goście coraz częściej dochodzili do głosu, czego efektem był gol wyrównujący Bartosza Nowaka w 42 minucie. Ten sam zawodnik, mógł dać Górnikom prowadzenie już w II części meczu, jednak fatalnie przestrzelił w polu karnym. Obydwie drużyny podzieliły się punktami, jednak to goście mogą mówić o większym niedosycie. Część fanów twierdzi, że trener Lechii wykorzystał już limit szczęścia, a bazując na przygotowaniu fizycznym jeszcze trenera Piotra Stokowca wykonał swoje maksimum. Czyżby potwierdzenie tej teorii mielibyśmy już dziś? Lechia sensacyjnie odpadła w Pucharze Polski ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Póki co jednak Lechia wciąż na podium w tabeli Ekstraklasy. 

Radomiak Radom stanął przed szansą powiększenia swojego dorobku punktowego, gdyż gościli u siebie outsidera ligi, a zarazem innego beniaminka – Górnik Łęczna. Radomiak od początku narzucił tempo, a w 25 minucie bramkę zdobył Karol Angielski po kuriozalnym błędzie obrońców Łęcznej. Na 2:0 podwyższył Maurides, zdobywając już trzecią swoją bramkę w tym sezonie. 2 połowa to wciąż ataki gospodarzy, w 61 minucie na raty Gostomskiego pokonał Luis Machado. Górnik Łęczna stać było na trafienie honorowe, którego autorem był Damian Gąska. Radomiak po tym zwycięstwie znalazł się na 8 pozycji w tabeli z dorobkiem 16 punktów, zaś Łęczna wciąż jest czerwoną latarnią ligi z 6 oczkami na koncie i aż 30 bramkami straconymi w tym sezonie. 

Zagłębie Lubin podejmowało u siebie rozpędzoną Cracovię Kraków. Początek spotkania to ataki gości, jednak dobrymi interwencjami popisywał się golkiper gospodarzy Dominik Hładun. I połowa bez goli i dopiero w 64 minucie fantastycznym strzałem zza pola karnego popisał się nieoceniony dla Zagłębia Filip Starzyński. Szanse na podwyższenie prowadzenia mieli gospodarze, jednak to piłkarzom Probierza udało się wyrównać za sprawą składnej akcji, której wykończeniem zajął się Rassmusen. Dla Zagłębia to pierwszy podział punktów w trwających rozgrywkach. 

Dużo problemów sprawili w sobotę Rakowowi Częstochowa piłkarze beniaminka Termaliki BrukBet Nieciecza. Gospodarze udowodnili, że są faworytem tego meczu już w 6 minucie. Rzut karny, do piłki podchodzi Ivi Lopez jednak Tomasz Loska wyczuł jego intencje. Był jednak bezradny przy niefortunnej interwencji Tekijaskiego, który w zamieszaniu po wykonywanej “11-stce” skierował piłkę do swojej bramki. Ten gol nie podłamał gości, którzy stworzyli sobie kilka szans na wyrównanie. Ta sztuka udała im się już po zmianie stron, Tekijaski odkupił swoje winy i tym razem strzelił gola już do odpowiedniej bramki. Raków również nie zamierzał dawać za wygraną i po 5 minutach kąśliwy strzał Iviego Lopeza i mieliśmy 2:1. Na 3:1 podwyższył wracający powoli do formy Tomas Petrasek. Termalica zdołała odpowiedzieć dopiero w doliczonym czasie gry, gola na 3:2 zdobył Mesanović. Raków wygrał, ale nie było to zwycięstwo przekonujące. Beniaminek z Niecieczy sprawił im sporo problemów. 

W Grodzisku Wielkopolskim rozgrywająca swoje mecze jako gospodarz Warta Poznań mierzyła się ze Stalą Mielec. Warta czeka na zwycięstwo od 6 sierpnia! W 13 minucie meczu bliski otwarcia wyniku był Mak jednak piłka przeszła obok bramki gospodarzy. W I połowie nie działo się wiele, niestety po zmianie stron również nie doczekaliśmy się bramek. Sprawiedliwy remis po dość kiepskim meczu. 

W Krakowie Wisła podejmowała Śląska Wrocław i poniosła już 6 porażkę w trwającym sezonie. Tak jak podejrzewałem, po 2 porażkach z rzędu Śląskowi udało się wrócić na zwycięską ścieżkę. I to w jakim stylu! Wystarczy powiedzieć, że już po 27 minutach goście prowadzili przy Reymonta już 3:0. Świetną partię rozgrywał Erik Exposito trafiając kolejno w 7 i 12 minucie spotkania. Na 3:0 podwyższył Verdasca, przy biernej postawie obrońców słabo grającej Wisły. Śląsk cały czas szukał swoich szans, aktywny był Praszelik, kolejnych goli szukał Exposito uderzając m.in. w poprzeczkę. Ten właśnie piłkarz był faulowany w 77 minucie w polu karnym i sam postanowił wykorzystać jedenastkę, co mu się udało i mieliśmy już 0:4. Już w doliczonym czasie gry Wisłę dobił Marcel Zylla strzelając gola na 0:5 dla gości. Demolka w Krakowie, rośnie niezadowolenie kibiców “Białej Gwiazdy”. W tabeli teoretycznie różnice punktowe nie są zbyt wielkie, jednak Wisła z 14 punktami zajmuje dopiero 13 pozycję w tabeli. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *