Największe “zdrady” w historii piłki nożnej

źródło: www.sportbible.com

Większość z Nas ma w mieście co najmniej dwa osiedla, które delikatnie mówiąc nie pałają do siebie sympatią. Wyobraź sobie sytuację, że mieszkasz na jednym z nich. Obok Twojego bloku znajduje się pasmanteria, a jedna z pracownic wiąże kokardki jak nikt inny w okolicy. Nie na darmo zyskała przydomek „Czesława Niemena kolorowych wstążeczek”. Zjeżdżają się do niej klienci z najdalszych zakątków miasta. Pewnego dnia, prężnie działająca pasmanteria na znienawidzonym osiedlu obok zdecydowała się ją przechwycić, oferując bardziej atrakcyjne zarobki. Pani Bożenka szybko podjęła decyzję nie zważając na konsekwencje, łamiąc przy tym serca osiedlowych klientów. Z okien sąsiadów zaczęły lecieć różnej długości kłębuszki, jeszcze inni swoje niezadowolenie manifestowali paleniem wstążek na balkonach. 

Dziś będzie o tych, którzy również zdradzili. Tak samo wiązali kokardki. Z taką różnicą, że robili to nogami, piłką, na boisku. Nie wiem czy przykład opisany wyżej jest trafny jednak mam nadzieję, że udało mi się nieco przybliżyć temat miłośnikom lampasów i kolorowych guziczków. 

Luis Figo: FC Barcelona -> Real Madryt

źródło: www.marca.com

Nie trzeba zbytnio tłumaczyć jakie relacje mają ze sobą kibice obu drużyn. El Clasico ogląda cała rzesza fanów piłki nożnej nie tylko w Hiszpanii ale i na całym świecie. Dlatego też transfer Luisa Figo, który był niewątpliwie gwiazdą Blaugrany, do znienawidzonego Realu, nie miał prawa obejść się bez echa i kontrowersji. Nic dziwnego, Królewscy wykradli kapitana największego ligowego rywala. Do podjęcia decyzji miała go skusić dużo wyższa pensja oraz przedstawione przez włodarzy z Madrytu plany gigantycznych sukcesów jakie niebawem miałby osiągnąć. To był początek ery Galacticos

Kibice nie mogli zrozumieć ani pogodzić się z decyzją wychowanka Sportingu Lizbona. Przecież był jednym z nich. W zespole ze stolicy Katalonii spędził 5 lat, rozgrywając w jej barwach 249 spotkań i strzelając przy tym 45 bramek. Sięgnął z nią po dwa tytuły Mistrza Hiszpanii, dwa razy zdobył Puchar Króla. Do tego dorzucił jeszcze Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy. Z pewnością na niekorzyść zawodnika podziałały również słowa, w których publicznie przyznał, że nigdy nie opuści Barcelony. Miłość i przywiązanie okazały się być z papieru, a Portugalczyk nie jest jedynym piłkarzem w historii, który uległ emocjom i publicznie wyraził fałszywe uczucie do klubowych barw. W jednej chwili z bohatera stał się Judaszem bez honoru. Emocji nie brakowało również podczas pojedynków obu zespołów. To już nie była rywalizacja Barcelony z Realem tylko Barcelony z Luisem Figo. Każdy kontakt Portugalczyka z piłką okraszony był gwizdami i niecenzuralnymi wyzwiskami pod jego adresem. Skalę nienawiści najdobitniej pokazała sytuacja z 2002 roku, kiedy to podczas trwającego El Clasico, rzucono na boisko w jego stronę świński łeb jako symbol zdrady. 

Dziś minęło 21 lat od wydarzenia, które wstrząsnęło piłkarskim światem. To jednak wciąż zbyt krótko by wybaczyć 48 letniemu, byłemu reprezentantowi Portugalii ten ruch. Do obecnej chwili, transfer Luisa Figo do stolicy Hiszpanii, uważany jest za największą zdradę w historii klubu. 

Sol Campbell: Tottenham Hotspur -> Arsenal Londyn

źródło: www.arsenal.com

Wychowanek i filar obrony Kogutów przez wiele lat. To tu stawiał pierwsze piłkarskie kroki do stania się jednym z najlepszych obrońców Premier League. Mimo defensywnej pozycji na boisku, premierową bramkę zdobył od razu w debiucie. Szybko wskoczył do pierwszego składu zyskując uznanie trenera jak i kibiców. W ciągu 9 sezonów, które spędził na White Hart Lane zdołał sięgnąć tylko po Puchar Ligi w sezonie 98/99. Reprezentant Anglii był głodny sukcesów, a reprezentowanie ekipy Spurs nie dawało takiej możliwości. Drużyna z Campbellem w składzie każdy sezon kończyła mniej więcej po środku ligowej tabeli, nie plasując się wyżej niż na 7 miejscu. 

Skuszony grą w Lidze Mistrzów i perspektywą dalszego rozwoju, po wypełnieniu kontraktu w 2001 roku, Sol uciekł bez kwoty odstępnego do Arsenalu. Nie trudno się domyśleć, że oba kluby z Londynu nie przepadają za sobą do tej pory, a odejście lidera defensywy do odwiecznego rywala zza miedzy, dość mocno rozwścieczyło kibiców Tottenhamu. Nie chodzi tu o samą ucieczkę ale i puste słowa, które Anglik zwykł wypowiadać w mediach. Kilka tygodni wcześniej zarzekał się, że nigdy nie opuści Kogutów, tym bardziej na rzecz The Gunners. Obietnice składane bez namysłu sprawiły, że Anglik z bohatera, idola a nawet wzoru do naśladowania stał się zwykłym zdrajcą, którego chciano ukrzyżować. Zostając w mieście był narażony na liczne nieprzyjemności w dzielnicach, których przeważali fani Spurs

Mimo nienawiści ze strony kibiców, Campbell zawsze powtarzał, że kocha zespół z północnej części Londynu. Zmianę otoczenia tłumaczył chęcią rozwoju i profesjonalnym podejściem do zawodu. Nie oszukujmy się ale Tottenham do dziś świeci pustkami w gablocie, a żarty i memy dotyczące tego faktu, nieustannie śmieszą kibiców piłki nożnej na całym świecie. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że był to dobry ruch Anglika. W barwach Arsenalu regularnie występował w Lidze Mistrzów. Zdobył po dwa razy tytuł Mistrza Anglii i Zdobywcy Superpucharu Anglii. Do tego trzy razy świętował triumf w Pucharze Anglii. Co do sukcesów Spurs? Nie ma o czym gadać.

Jako ciekawostkę dodam, że ten sam Sol Campbell przestrzegał angielskich kibiców przed przyjazdem do Polski na Euro 2012. Uważał bowiem, że czeka ich śmierć w tym rasistowskim i ksenofobicznym kraju. Ja pozostawię to bez komentarza. 

Carlos Tevez: Manchester United -> Manchester City

źródło: www.latestpagenews.com

Zmiana barw na te lokalnego rywala nigdy nie jest łatwa do przetrawienia przez kibiców tych oszukanych. Na dość kontrowersyjny krok zdecydował się Carlos Tevez, który po 2 latach spędzonych w United, postanowił wzmocnić niebieską stronę Manchesteru. Argentyńczyk nigdy nie należał do zbyt ułożonych i zgodnych piłkarzy. Ciężko było z nim nawiązać jakąś nić porozumienia ale talentu nie można było mu odmówić.

Reprezentując Czerwone Diabły był pierwszym wyborem Alexa Fergusona do gry w ataku. Mimo, iż olewał treningi i zbytnio się do nich nie przykładał to wychodząc na boisko potrafił pokazać swoją wartość dla zespołu. Nie było tajemnicą, że zarówno zawodnicy jak i zarząd mieli pod górkę z jego charakterem. Tevezowi zaczęło bardziej odwalać w momencie gdy do zespołu dołączył inny napastnik, BułgarDimitar Berbatov. Apaczowi nie podobała się wizja rywalizacji gdyż wolał aby całą uwagę skupiano wyłącznie na nim. Ostatecznie nie zdecydowano się go wykupić po zakończeniu okresu wypożyczenia z innego londyńskiego klubu – West Hamu. Dla United rozegrał 99 spotkań strzelając przy tym 34 bramki.

W Lipcu 2009 roku, ku zaskoczeniu wszystkich, Tevez postanowił związać się z The CItizens. Kibice United nie kryli swojego niezadowolenia, że ich pierwsza strzelba wzmacnia lokalnego rywala. Dla nich było jasne – zrobił to dla pieniędzy. Szybko zamienili naciski na klub by podpisać nową umowę z Argentyńczykiem, na przyśpiewki o tym, że tak naprawdę nikt nigdy w United go nie chciał. Tevez sam prowokował przyznając w wywiadzie, że zawsze był kibicem City. Mecze między tymi dwoma zespołami również były ciekawe. Apacz po strzelonych bramkach potrafił podbiec do ławki rezerwowych United by celebrować je nadstawiając ucho do sztabu i zawodników. 

Reprezentant Argentyny nic się nie zmienił po transferze do Manchesteru City. Również sprawiał problemy tak jak w United. Trzeba było obchodzić się z nim jak z jajkiem żeby przypadkiem krnąbrny napastnik się nie obraził. Wdawał się w kłótnie z trenerem i stroił fochy jak coś nie szło po jego myśli. Raz nawet bez słowa uciekł do Argentyny i wrócił dopiero na końcówkę sezonu ale ciężko było odstawić od składu zawodnika, który gwarantował co najmniej 20 bramek w lidze. 

Warto przypomnieć, że kończąc z poważnym graniem, Tevez przeniósł się do Chin gdzie stał się najlepiej opłacanym piłkarzem na świecie. Za sezon gry w Shanghai Shenhua zainkasował ok. 39 mln Euro!

Roberto Baggio: ACF Fiorentina -> Juventus Turyn

źródło: www.gentlemanultra.com
Zdjęcie przedstawia moment gdy Baggio został ściągnięty z boiska po odmowie wykonania rzutu karnego przeciwko Fiorentinie.

Jest to dość ciekawa sytuacja gdyż sam zawodnik nie za bardzo był zainteresowany tym transferem. Droga do chwały Roberto była okupiona licznymi kontuzjami. Już w wieku 15 lat z powodu urazu lewego kolana wycięto mu łąkotkę. Fiorentina decydując się na zakup bramkostrzelnego napastnika brała tak naprawdę kota w worku i na początku nie wyglądało to zbyt optymistycznie. Baggio kilka dni po zakontraktowaniu zerwał więzadła krzyżowe tym razem w prawym kolanie. 

Włodarze Fiołków zdecydowali zaopiekować się utalentowanym piłkarzem, który powrócił na boisko dopiero po ponad roku. Na nieszczęście, uraz się odnowił i wykluczył go z gry na kolejne miesiące. W pełni postawiono go na nogi w maju 1987 roku. 18 latek po przejściach, nie złożył broni raz za razem odwdzięczając się postawą na boisku za opiekę i zaufanie jakim go obdarzono. 

Na każdym kroku podkreślał, że nie zamierza nigdy opuszczać Florencji. Nawet jak zostanie zmuszony do podpisania kontraktu z innym klubem to tego nie zrobi. Była to romantyczna miłość między zespołem a zawodnikiem. Kibice uwielbiali swojego idola. Zresztą ze wzajemnością. Roberto z każdym kolejnym meczem wyrastał na gwiazdę ligi, przewyższając o kilka klas kolegów z drużyny. Wtedy zrozumiano, że ciężko będzie go zatrzymać na dłużej. 

W końcu po zawodnika zgłosił się wielki Juventus, oferując zawrotne jak na tamte czasy 10 mln dolarów. Fiołki przyjęły propozycję czym totalnie rozwścieczyły fanów zespołu. Doszło do fali protestów. Kibice wyszli na ulicę miasta, powodując zamieszki jasno dając do zrozumienia niezadowolenie z decyzji zarządu. Sam Roberto nie krył się z tym, że nie chce odchodzić z klubu. Na konferencji prasowej nerwowo odrzucił szalik Juventusu, czym wprawił w osłupienie zgromadzonych tam dziennikarzy. Niejako został zmuszony do opuszczenia Florencji

Reprezentant Włoch, już jako zawodnik Starej Damy, zostawił w sercu specjalne miejsce dla klubu, który uratował go przed przedwczesnym powieszeniem butów na kołku. Podczas pierwszego spotkania obu drużyn, Baggio ostentacyjnie odmówił wykonania jedenastki przeciwko swojemu byłemu pracodawcy. Do karnego podszedł więc inny zawodnik i spektakularnie go przestrzelił. Rozwścieczony zaistniałą sytuacją trener zdjął napastnika z boiska a Juventus ostatecznie przegrał to spotkanie 0:1. 

Co by nie mówić, Baggio spędził w Turnie najpiękniejsze chwile swojej kariery. Był wiodącą postacią nie tylko w klubie ale i w drużynie narodowej. To dzięki występom dla Starej Damy stał się rozpoznawalną marką na międzynarodowej arenie. 

Robin van Persie: Arsenal Londyn -> Manchester United

źródło: www.manchestereveningnews.co.uk

Transfery piłkarzy między klubami Premier League od zawsze budzą dużo emocji. Tym bardziej jeżeli dotyczy to zespołów z czołówki najlepszej ligi świata. Nie inaczej było w przypadku Van Persiego, który zdecydował się opuścić Kanonierów na rzecz Czerwonych Diabłów. Za, okrzyknięty transferowym hitem lata 2012, dealem między ww. zespołami wciąż ciągną się liczne kontrowersje.

Głodny sukcesów napastnik długo negocjował umowę z dotychczasowym pracodawcą. Arsenal robił co mógł żeby zatrzymać u siebie bramkostrzelnego Holendra jednak bezskutecznie. Robin spędził w Londynie 8 sezonów i zwyczajnie zaczął się już tam dusić. Przez lata był pierwszym wyborem trenera do gry, za co odwdzięczał się licznymi golami i asystami. Nikomu nawet przez myśl nie przeszło to żeby obserwować go w innej koszulce niż ta z armatką na piersi. 

Zmiana otoczenia przez Van Persiego wynikała z frustracji brakiem osiągania sukcesów. Zarząd zapewniał, że to się w końcu zmieni ale po tylu latach posuchy ciężko było uwierzyć w ambitne plany Kanonierów. Nikt nie spodziewał się jednak, że Holender zasili szeregi ligowego rywala. Przecież zainteresowanie zawodnikiem wyrażał m.in. Juventus Turyn. Ostatecznie wyścig po zawodnika wygrał Manchester United co lekko mówiąc nie spodobało się fanom. 

W momencie ruszyła karuzela hejtu a oberwało się nie tylko zawodnikowi ale i jego rodzinie. Mało powiedzieć, że przekroczono wszelkie granice smaku. Liczne wyzwiska, groźby i życzenia śmierci pod adresem żony piłkarza to tylko wierzchołek góry lodowej. Nie obyło się również bez palenia czy deptania koszulek z numerem 10. 

Z perspektywy czasu, transfer Robina van Persiego do Manchesteru United, okazał się strzałem w dziesiątkę dla zawodnika. Już w pierwszym sezonie zdobył z Czerwonymi Diabłami Mistrzostwo Anglii zostając przy tym najskuteczniejszym strzelcem w lidze. Co zdobył to jego, jednak pewne jest jedno. Fani Kanonierów nigdy nie wybaczą mu zdrady na rzecz znienawidzonego ligowego rywala. 

Zmiany barw klubowych zawsze wywołują skrajne emocje wśród kibiców nie tylko piłki nożnej. Zawodnik, decydując się na jakikolwiek transfer, powinien wziąć pod uwagę to, że nie wszystkim przypadnie do gustu jego decyzja. Przeważnie, bardziej od przeciętnego gracza, na hejt będzie narażony ten mający status klubowej gwiazdy. Trzeba pamiętać jednak, że piłkarz to też zawód, jak każdy inny. Zmiana otoczenia to w większości decyzją samego zainteresowanego i logicznym jest (przynajmniej dla mnie) fakt chęci rozwoju bądź podwyżki wynagrodzenia. Oczywiście jest masa przykładów bezwzględnej wierności jak np: Paolo Maldini czy Francesco Totti. Chwała im za to ale nie jest egoizmem, i nie mówię tylko o sportowcach, przedkładanie dobra ogółu ponad swoje własne i rodziny. Masz prawo wyrazić swoje niezadowolenie ale życzenia śmierci czy pogróżki to jest przesada i podchodzi pod kryminał. Zanim dorwiesz się do klawiatury zastanów się co najmniej dwa razy co sam byś zrobił w podobnej sytuacji. Czy odrzuciłbyś ofertę lepiej płatnej pracy i uniósł honorem lokalnego patrioty? Wątpię.   

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Felietony

2 komentarze

  1. Jest sporo zdrajców tak naprawdę mamy sam przykład po brazylijskim Ronaldo. Ale są też przykłady z polskiego podwórka takie jak Bereszynski. Brakuje mi w dzisiejszym footballu zawodników takich jak Totti czy Reus którzy stawiają klub ponad pieniądze ale no cóż. Jak zawsze fajny i ciekawy artykuł
    Pozdrawiam

  2. Jakby chciał opisać wszystkich to by mu zeszło kilka lat. Zgrabnie skrócone do tych najbardziej kontrowersyjnych. Dobrze opisane. A wstęp? no ku.wa z krzesła spadłem hahaha :DD
    Ps. Visca el Barca! Je.ać Figo, a tfu! :DD

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *